Natural jest jeden.
- Ewa Winiarska
- 5 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Zawsze dziwi mnie, kiedy słyszę o kolejnym nurcie „naturalnym”. Aż odechciewa się używać tego pojęcia, bo jest rozumiane w tak różny sposób, że głowa mała. A nasz tytułowy „natural” jest jeden. To po prostu znajomość konia, jego psychiki i układu ruchu, co powinno łączyć się z naszą świadomością fizyczną oraz emocjonalną i wiedzą o tym, jak możemy na naszego dużego zwierza wpłynąć mową ciała i energią.
Cały czas powstają coraz to nowsze szkoły, które reklamują się swoimi metodami naturalnymi. To wszystko jest komercja, zarabianie na tym co nie jest łatwe, choć powinno być oczywiste. Specjalne liny, kantary, carrot sticki. To wszystko pomaga, ale to tylko sprzęt, nic więcej. Nikt dzięki temu nie pojmie tajemnic końskiego umysłu, i każdy twórca takiej szkoły to wie ale wie też jak na tym zarobić. To nic złego oczywiście. Czasem nawet zdarzają się szkoły, które mówią o tym, że ich „metody naturalne” nie są oparte na dominacji. Tylko jak to możliwe, skoro dla konia to, czy zdominuje kogoś albo da się zdominować (zależnie od charakteru), daje gwarancję przeżycia? Pewnie dlatego, że ładnie to brzmi.
Przytoczę słowa niezwykle mądrej i empatycznej osoby - Jakub Ciemnoczołowski - „dominacja to nie agresja, ale bywa ona bardzo dosadna”. Życie koni bazuje na tym że albo chcą dominować, albo poddają się dominacji, ale niezależnie od tego, my zawsze możemy być takim człowiekiem, że w głębi duszy nieparzystokopytny będzie chciał nam oddać pozycję lidera. Wymaga to wiele pracy, nad sobą przede wszystkim. Konie po prostu albo chcą z nami być, bo zachowujemy się w sposób, który udowadnia im, że z nami nie zginą, albo uważają nas za niekonsekwentne lub agresywne osoby, i wtedy nie mają chęci na współpracę.


Komentarze